Newsletter | Prenumerata | E-wydania | Mobile | RSS
Dołącz do nas:
    
Tutaj jesteś: Strona główna | Tygodnik  Archiwum  Kres ewolucji człowieka?
AWR Wprost
1746autorWspółpraca
AWR Wprost

Kres ewolucji człowieka?

Nasz gatunek stanął w miejscu. Jeśli nic się nie zmieni, dołączymy do skamieniałości, takich jak latimeria, łodzik czy jeżowiec, wyglądających tak samo od milionów lat. Tak uważa prof. Steve Jones z University College London, ewolucjonista. Nadchodzi kres ewolucji człowieka – uważają naukowcy myślący podobnie jak Jones. Inni badacze dowodzą natomiast, że Homo sapiens nadal się zmienia, a tempo tych zmian nawet ostatnio przyspieszyło.
Zwolennicy tezy o kontynuacji ewolucji uważają, że ludzie mają coraz mniejsze mózgi i stają się coraz bardziej neurotyczni. Zwiększył się przeciętny iloraz inteligencji, zmieniają się proporcje ciała. Niestety, stajemy się coraz bardziej cherlawi. Czy człowiek nadal podlega prawom ewolucji czy wyłamał się z trybów selekcji naturalnej, które kształtują gatunki od trzech miliardów lat?
Skocz do tekstu
REKLAMA

Zgodnie z teorią Darwina, osobnik lepiej dostosowany do środowiska, odnoszący największy sukces, żyje dłużej i ma więcej dzieci. Skoro ma więcej dzieci, jego geny występują znacznie częściej w populacji. Z czasem prowadzi to do ewolucyjnych zmian. Dziś geny większości ludzi przechodzą do następnego pokolenia. Zawodzi także kolejny mechanizm selekcji – jeszcze 200 lat temu połowa dzieci umierała przed osiągnięciem wieku dojrzałego – najprawdopodobniej z powodu braku odporności na choroby. Obecnie w społeczeństwach zachodnich 98 proc. dzieci dożywa 25. roku. Stagnacja w ewolucji to efekt osłabienia selekcji naturalnej za sprawą postępu medycyny i higieny.
Proces ewolucji wyhamował też z powodu zmian społecznych. Współczesny model rodziny silnie oddziałuje na naszą genetyczną przyszłość. Poza wiekiem matki ważną przyczyną mutacji jest zaawansowany wiek ojca, zmiany genetyczne oczywiście wywołują także chemiczne i radioaktywne zanieczyszczenia środowiska. Kiedyś najbardziej wpływowi i najzamożniejsi mężczyźni płodzili dzieci do późnego wieku. Biedni albo musieli służyć w armii, albo wstępowali do zakonów. Dziś mężczyźni, którzy przekroczyli 35. rok życia, stają się ojcami o wiele rzadziej niż dawniej. Dlatego też szanse na przekazanie mutacji mogących zapoczątkować zmiany są dużo mniejsze.
W ciągu ostatnich 50 tys. lat populacja ludzka bardzo się powiększyła. Teoretycznie więcej ludzi oznacza więcej mutacji. Tylko niewielka ich część jest jednak korzystna, a większość ma neutralne lub wręcz szkodliwe skutki. Każdy człowiek gromadzi średnio około 100 mutacji, zanim dochowa się potomstwa. W naturze potomstwo, które odziedziczy zbyt wiele szkodliwych mutacji, ginie. W ten sposób nie dochodzi do nadmiernego wzrostu niekorzystnych zmian genetycznych w populacji. Skoro wyzwoliliśmy się spod presji selekcji naturalnej i przeżyć może prawie każdy, mutacje się kumulują. Podobna sytuacja w populacji laboratoryjnych muszek owocowych powoduje bardzo szybkie obniżenie biologicznej jakości owadów. Czy to samo dzieje się z ludźmi?
Podziel się














Polecamy

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Akcja
Ankieta Wprost
Dodatek
Petelicki. Ostatni strzał
Polecamy
Prenumerata już od 59 zł !
Polecamy

Dodatkowe opcje wyszukiwania:
Serwis używa plików cookies, aby mógł lepiej spełniać Państwa oczekiwania. Podczas korzystania z serwisu pliki te są zapisywane w pamięci urządzenia. Zapisywanie plików cookies można zablokować, zmieniając ustawienia przeglądarki. zamknij
Więcej informacji w naszej Polityce prywatności